Wyprawa do wnętrza wulkanu!

Odwiedzenie wulkanu Kawah Ijen położonego na indonezyjskiej wyspie Java nie było moim początkowym planem, ale tak wiele napotkanych osób mówiło mi o tym miejscu, że w końcu decyduję się zawrócić. Kilka godzin później dojeżdżam do wioski Licin, usytuowanej 17km od parkingu Kawah Ijen skąd zaczyna się wspinaczka do wulkanu. Tym razem nastawiam budzik na północ, gdyż startujemy o pierwszej nad ranem. Dlaczego? Ponieważ wulkan Kawah Ijen znany jest dzięki swoim niebieskim płomieniom wyprodukowanym przez palącą się siarkę, które można zaobserwować jedynie w całkowitej ciemności, mniej więcej przed 4h30 rano.

Dokładnie o pierwszej nad ranem jeep zawozi nas na miejsce, gdzie rozpoczniemy wędrówkę. Tam, czeka już na nas przewodnik z latarką. Prawie dwie godziny marszu pod górę i nareszcie docieramy do krateru. Na wzniesieniu wieje wiatr i jest bardzo zimno. Zaczynam czuć zapach siarki przypominający zgniłe jaja. Przewodnik radzi nam dobrze zakryć nos i usta, ponieważ zapach siarki nie opuści nas aż do końca wizyty. Postawiona kilka metrów dalej tablica informuje nas, że zejście do krateru jest surowo zabronione. Pomimo iż wulkan jest cały czas pod obserwacją, gdyż mówi się że jest on stale w momencie erupcji, każdego dnia setki turystów na własną odpowiedzialność decydują się na zejście do krateru. I ja dzisiaj do nich dołączę.

Niektórzy z uczestników ekspedycji decydują się zostać na górze i poczekać na wschód słońca a ja, wraz z kilkoma innymi osobami, zaczynam schodzić w głąb krateru. Ścieżka jest wąska i niebezpieczna. Jest noc, nie mamy żadnego zabezpieczenia, musimy uważać na to gdzie stawiamy stopy. Przewodnik, który zna trasę na pamięć, pomaga nam zejść po śliskich kamieniach. Po kilku minutach, w oddali zaczynamy dostrzegać niebieskie płomienie. Niecodzienny widok sprawia, że przyspieszamy kroku, aby jak najszybciej się do nich zbliżyć. Kilkumetrowe ognie płoną wokół nas, a po zboczach krateru spływa niebieska lawa. Przed nami ceramiczne rury, schładzające siarkę która zmienia się w ciemnoczerwoną ciecz, a następnie tężeje tworząc jaskrawo-żółte bloki. Żółte opary mieszają się z żarem niebieskich ogni. Stoję przed tym widokiem jak zahipnotyzowana.

Niebieskie płomienie, Wulkan Kawah Idjen, Java - Indonezja

Niebieskie płomienie, Wulkan Kawah Idjen, Java - Indonezja

Niebieskie płomienie, Wulkan Kawah Idjen, Java - Indonezja Niebieskie płomienie, Wulkan Kawah Idjen, Java - Indonezja Niebieskie płomienie, Wulkan Kawah Idjen, Java - Indonezja

Każdego dnia ponad dwustu mężczyzn, pomimo ryzyka i bardzo trudnych warunków, pracuje na dnie zadymionego krateru. W oparach żrącego dymu, robotnicy metalowym prętem rozbijają większe fragmenty siarki na małe odłamki. Następnie umieszczają je w koszach umocowanych na dwóch końcach bambusowego patyka i na swoich barkach wynoszą je najpierw 300 metrów w górę na krawędź krateru, a następnie 3km w dół do najbliższej wioski. Każdy z nich pokonuje dwa razy dziennie tą samą, 4-kilometrową trasę, nosząc za każdym razem średnio 80 kilogramów siarki. Pensja mężczyzny który jest w stanie unieść 160 kilogramów siarki dziennie wynosi około 320 złotych miesięcznie, czyli dwa razy więcej niż średni zarobek mieszkańca pobliskiej wioski i jest dla górników wystarczającym argumentem, by ryzykować każdego dnia swoje życie i zdrowie.

Robotnicy wydobywający siarkę z Wulkanu Kawah Idjen, Java - Indonezja Robotnicy wydobywający siarkę z Wulkanu Kawah Idjen, Java - Indonezja Robotnicy wydobywający siarkę z Wulkanu Kawah Idjen, Java - Indonezja Słońce zaczyna wschodzić, a my wreszcie możemy tak naprawdę zobaczyć miejsce w którym się znajdujemy. Olbrzymi krater o 361 metrowej średnicy i głębokości 212 metrów robi ogromne wrażenie. Kilka metrów dalej znajduje się najkwaśniejsze jezioro na naszej planecie. Na ciepłej zielonkawej wodzie unoszą się bąbelki oraz chmury siarkowych oparów. Nie bez powodu miejsce nazwane zostało Kawah Ijen, co w języku indonezyjskim oznacza wlasnie zielony krater. Zmieniające się z każdą sekundą widoki zapierają dech w piersiach. Niesamowite, naprawdę, obraz katastrofy, żółto-pomarańczowa siarka kontrastuje z zielenią jeziora, a z ziemi wydobywa się dym. Wulkan Kawah Idjen, Java - Indonezja Wulkan Kawah Idjen, Java - IndonezjaWulkan Kawah Idjen, Java - IndonezjaWulkan Kawah Idjen, Java - Indonezja Wulkan Kawah Idjen, Java - Indonezja

Usiłując wydostać się z wulkanu zdaje sobie sprawę, że Kawah Ijen może być naprawdę niebezpieczny. Wiatr jest niekorzystny i wysyła opary w moim kierunku. Pomimo tego, że mam wokół ust i nosa zawiązałam sobie grubą, polarową kurtkę, szybko zaczyna mi brakować powietrza. Mam wrażenie ze jeżeli to potrwa kilka sekund dłużej, po prostu się uduszę. Po drodze mijam kilku schodzących do wulkanu górników, którzy patrzą na mnie z politowaniem. Oni sami już tak bardzo przyzwyczaili się do żrących oparów, ze nawet nie zakrywają sobie twarzy.  Chowam się za skałę i czekam aż wiar zmieni kierunek. Próbuje wstrzymać powietrze, ale toksyczne opary szybko wypełniają mi płuca, a podrażnione oczy zaczynają płakać. Wokół mnie oprócz kaszlu słyszę charakterystyczne skrzypienie uginających się pod ciężarem siarki koszyków. Wyjście z wulkanu to męka, która mam wrażenie nigdy się nie skończy. Aż wreszcie udaje mi się odetchnąć świeżym powietrzem.

Najkwaśniejsze jezioro na naszej planecie, Wulkan Kawah Idjen, Java - Indonezja Wulkan Kawah Ijen, Java, Indonezja

 Przydatne informacje:

* Wstęp do Parku Narodowego w którym znajduje się wulkan Kawah Ijen kosztuje 25 000 indonezyjskich rupii, czyli około 8,50 PLN. Dodatkowa opłata za aparat fotograficzny wynosi 30 000 rupii czyli około 9 PLN.

* Weźcie ze sobą maski przeciwgazowe! Jeżeli takowej nie posiadacie, owińcie usta i nos grubym materiałem nasączonym wodą, tak aby ułatwić oddychanie.

* Jeżeli tylko macie możliwość odwiedzenia wulkanu nocą, nie wahajcie się ani przez chwilę. Niebieskie płomienie są tego warte!

* No i przede wszystkim – uważajcie na siebie!

12 Responses to “Wyprawa do wnętrza wulkanu!”
  1. Martyna Skura

    Gdy tylko przeczytałam o tym zapachu siarki, przypomniały mi się wyziewy siarkowe na Islandii. Dlatego rozumiem potrzebę posiadania maski przeciwgazowej. Zdjęcia robią wrażenie! A czytając dokładny opis ma się wrażenie, że się tam z Tobą jest ;)
    Nigdy nie byłam w Indonezji…jeszcze ;) Ale teraz wiem, już co chcę tam zobaczyć :)

  2. Marta

    Kocham wulkany, mają w sobie jakąś tajemniczą siłę przyciągania. Zjawisko, które oglądałaś jest przepiękne. Gdy pojadę do Indonezji, spróbuję zobaczyć je na własne oczy.

    • Eva | Roadtonz.com

      To miejsce należy do najbardziej wyjątkowych, jakie kiedykolwiek widziałam! :)

  3. Hania

    Pierwsze zdjęcia wyglądają, jakby były zrobione na dnie oceanu, świetne!
    To mi trochę przypomina “Podróż do wnętrza ziemi” Verne’a, zaczytywałam się w jego książkach kilka lat temu i myślę, że odwiedzenie takiego wulkany mogłoby właśnie przywołać wrażenia z książki. To musi być niesamowite przeżycie! Aż mam ochotę tam pojechać.

    Tylko najpierw kupię sobie maskę przeciwgazową. :D

    • Eva | Roadtonz.com

      Ciekawe porównanie! ;) A miejsce naprawdę warto zobaczyć na własne oczy. :)

  4. kamieverywhere

    Świetne miejsce! słyszałam już o nim wcześniej i na pewno wezmę je pod uwagę planując moją podróż do Indonezji. mam tylko jedno ale – czy na pewno opary siarkowe nie niosą jakiś poważniejszych zagrożeń dla zdrowia? wydaje mi się, że kiedyś o tym słyszałam…

    pozdrawiam!

    • Eva | Roadtonz.com

      Opary siarkowe są oczywiście bardzo szkodliwe dla pracujących w wulkanie górników i powodują u nich poważne choroby układu oddechowego. Jeżeli nie masz przeciwwskazań zdrowotnych takich jak np. astma, jednorazowa wizyta nie odbije się na Twoim zdrowiu. Pozdrawiam :)

  5. Rusz w Podróż

    Oglądałam kiedyś o tym wulkanie film. Dla nas to atrakcja, dla innych smutna codzienność. Ci ludzie zazwyczaj umierają w bardzo młodym wieku, niewiele mając z tego ze zarobią 2 razy wiecej.

    A miejsce niesamowite. I niebezpieczne, nie tylko ze względu na opary ale wlasnie fakt, ze każdego dnia moze przecież eksplodować. Człowiek jest niesamowitym stworem. W przeciwieństwie do innych ryzykujemy własne życie, zeby cos zobaczyć. I nie jest to krytyka w żadnym wypadku. Sama bym tak zrobiła, miejsce i Twoje zdjecia sa cudowne i mam nadzieje, ze pewnego dnia tam trafię. To tylko takie przemyślenia.
    Pozdrawiam!

  6. Piotrek

    Witaj! Mam do Ciebie pytanie, ile kosztował jeep i przewodnik? Będę próbował zdobyć wulkan za 5 dni :)

    • Eva | Roadtonz.com

      Hej. Przepraszam, ze odpisuje dopiero teraz, nie mialam dostepu do internetu przez ostatnie dni. Nie wiem czy odpowiedz jeszcze Ci sie przyda… Łącznie za transport z Licin, bilet wstępu i aparat zapłacilam 120 000 IDR, czyli jakies 34 PLN. Wszystko zorganizowane zostalo kilka godzin wczesniej, wiec nie mialam tak naprawde czasu na szukanie lepszej oferty. Zycze Ci udanej wizyty, no i jak masz chwile, to prosze podziel sie wrazeniami. Pozdrawiam :)

Leave a Reply