Historia chińskiego Kopciuszka.

Czy pamiętacie bajkę o Kopciuszku? I fragment, w którym książę poszukuje właścicielki pantofelka, ale bucik nie pasuje na stopę żadnej z dziewcząt oprócz Kopciuszka? W wersji baśni braci Grimm, przyrodnie siostry Kopciuszka nakłonione są przez matkę do odcięcia sobie palca lub kawałka pięty, aby pantofelek mógł zmieścić się na stopę. Gdyby Kopciuszek pochodził z Chin, historia która Wam opowiem, nadałaby bajce zupełnie innego sensu.

Według chińskiej legendy, wszystko zaczęło się za czasów południowej dynastii Tang z X wieku, kiedy to cesarz Li Yu zauroczył się widokiem swojej młodej konkubiny Yao Ning, tańczącej z owiniętymi jedwabiem stopami w ogromnym, złotym lotosie. Przypuszcza się, że kobieta obwiązywała stopy, by móc tańczyć na czubkach palców, tak jak robią to współczesne baletnice. Podobno małe stopy tak bardzo spodobały się cesarzowi, że konkubina zaczęła wzbudzać zazdrość u innych nadwornych tancerek, które zaczęły ją naśladować.

Prawdopodobnie ta właśnie historia przyczyniła się do powstania okrutnej tradycji, która polegała na mocnym ściskaniu stóp młodych dziewczyn tak, aby zatrzymać ich wzrost. W mieście Melaka w Malezji, istnieje ostatni w Azji zakład szewski produkujący obuwie dla kobiet, którym krępowano stopy. Na wystawie, klapki rozmiaru 37 czy 39 wymieszane są z maleńkimi, kilkucentymetrowymi trzewiczkami z satyny, misternie haftowanymi w zawiłe wzory. Trudno uwierzyć, że buciki mierzące zaledwie 7,5 centymetra, noszone były kiedyś przez dorosłe, bogate kobiety z Chin.

DSC03868

DSC03857W drzwiach wita mnie szewc Wah Aik, który odziedziczył butik po ojcu. W czasach gdy kobietom krępowano stopy, właściciel przyjmował zamówienia bogatych kobiet z całego Państwa Środka, a butik przynosił rodzinie spore zyski. Na ścianach lokalu, oprócz licznych artykułów i zdjęć założyciela, wiszą również szokujące zdjęcia okaleczonych kobiet, których stopy zdeformowane zostały na kształt kopytka. Krępowanie polegało bowiem na owijaniu stóp bandażem, tak aby zagiąć palce ( z wyjątkiem wielkiego ) w kierunku pięty, co doprowadzało do złamania kości śródstopia i nadawało stopie nienaturalny kształt. Bandaż zawijano ciaśniej w trakcie cotygodniowych oględzin. Zazwyczaj dokonywały tego matki. Małym dziewczynkom podawano nawet specjalną dietę, która rzekomo miała wywołać zmiękczanie kości. A na cześć legendarnego kwiatu “Złotym lotosem” nazywano później najkrótsze, siedmiocentymetrowe stopy!

Kilkuletnie zaledwie dziewczynki nie miały wyboru jak tylko iść za nakazem rodziny. Krótkie stopy były w Chinach symbolem wytworności i zapewniały właścicielce dobre zamążpójście. Zwyczaj ten najpierw rozpowszechnił się pośród nadwornych tancerek, a następnie również wśród dziewcząt z wyższych klas społecznych, od których nie wymagano wykonywania intensywnych prac fizycznych. W końcu, nawet najniższa klasa społeczna przyjęła tą okrutną tradycję, chcąc w ten sposób poprawić swój statut społeczny. Małe stopy, a nawet sam bandaż którym były owijane, stały się tematem wierszy. Zdeformowane stopy nie wyglądały jednak najlepiej, a sami mężowie nigdy nie widzieli swoich żon bez bandaży, gdyż jak mówili poeci “po zdjęciu bandaży czar stopy zniknie”…

DSC03854

DSC03859

Dopiero na początku XX wieku, kiedy Chiny nawiązały kontakt z krajami Zachodu, zwyczaj krępowania stóp zaczął zanikać. Mocno przyczyniły się do tego pierwsze ugrupowania zagranicznych feministek, podkreślające fakt, że krępowanie stóp ograniczało sprawność fizyczną kobiet, które stawały się całkowicie zależne i podporządkowane woli męża. Okaleczone kobiety za młodu skazane na inwalidztwo miały problem by samotnie się poruszać, a każdy krok sprawiał im ogromny ból.

Zaraz po rewolucji Chińskiej w 1912 roku, bandażowanie stóp zostało oficjalnie zakazane. Nie od razu jednak rozkaz spotkał się z sukcesem, szczególnie na wiejskich obszarach, gdzie duże stopy były uważane za nieatrakcyjne i nie do przyjęcia. Praktykę całkowicie zaprzestano dopiero w 1949 roku z momencie powstania Chińskiej Republiki Ludowej, kiedy to pod groźbą kary śmierci nakazano, by Chinki przestały krępować swoje stopy.

Dzisiaj, butik utracił swoją dawną świetność, a obecny właściciel nie ma już ani jednej stałej klientki. Co ciekawe, ostatni szewc w Azji wyrabiający kopciuszkowe pantofelki nie znalazł jeszcze swojego następcy. Jego dzieci wyjechały na studia i nie chcą kontynuować rodzinnej tradycji. Przez chwilę obserwuje jak Wah Aik przygotowuje kolejna parę bucików które zamiast na stopach, skończą na półkach kolekcjonerów lub wśród pamiątek z podróży. Ale przede wszystkim pozostaną dowodem z okrutnej z przeszłości, o której Chińczycy woleli by zapomnieć.

Tradycja krępowania stóp praktykowana była w Chinach przez ponad 1000 lat, a liczba kobiet, które zostały w ten sposób okaleczone jest oszacowana na miliard…

DSC03846DSC03840

DSC03838

12 Responses to “Historia chińskiego Kopciuszka.”
  1. Gosia / Rodzynki Sułtańskie

    Czytałam wiele reportaży na ten temat. Nie mogę myśleć o tej tradycji inaczej, jak o spełnianiu męskich zachcianek za cenę bólu, zależności, a nawet niepełnosprawności kobiet. Po zdjęciu bandaża czar pryska! Proszę, esteta zachwyci się małym bucikiem, ale zdeformowaną nogą, która ma zadowolić JEGO gusta, już nie?
    Swoją drogą “wyzwolone” kobiety zachodu chętnie idą pod skalpel i też pokazują się wybrankom dopiero po zagojeniu się blizn. Nie różnimy się od siebie o cal, choć chcielibyśmy sądzić zupełnie inaczej…
    Dobrze, że dziś te małe buciki są tylko reliktem przeszłości i pamiątką dla turystów. Szkoda, że cały czas kobiety na całym świecie podporządkowują się czyimś gustom, biorąc je za własne.

    • eva

      Jak ja pomyślę o tym że 1000 lat minęło zanim ktoś zdecydował się zareagować… Ze żaden mąż nie zainteresował się losem żony, a żadna żona nie zdecydowała się uchronić córkę przed kalectwem… Zgadzam się z Tobą, że teraz ludzie też robią wiele by się podobać. Na całe szczęście, w większości przypadków, podejmują taką decyzję z własnej, nieprzymuszonej woli. Dzięki za komentarz.

  2. Blondynka z Krainy Teczy

    Uroczo wygladaja te buciki, ale nie kojarza sie zupelnie z butem dla doroslej kobiety. Czytalam fajna ksiazke na “Kwiat Sniegu” – dosc dokladnie opisywala ten zwyczaj. Strach pomyslec, ile cierpienia kosztowalo osiagniecie takiego wygladu stop…

    • eva

      Z wielką ciekawością zajrzę do tej książki, która mam nadzieję pomoże mi dowiedzieć się jeszcze więcej na ten temat. No bo nadal pozostaje niedosyt i kilka pytań, na które chciałabym sobie odpowiedzieć. Dziękuje!

  3. Made in China

    Zawsze staram sie szanowac przeróżne obce tradycje bez zgl jak dziwne bynie były, ale ta jest chyba jedna z najgłupszych jakie świat widział…
    pzdr

    • eva

      Tym bardziej że nie wiem jak takie stopy mogły się w ogóle komukolwiek podobać! Być może bardziej chodzi tutaj o męską dominacje. Albo zboczenie cesarza, które niestety stało się wzorem do naśladowania… Pozdrawiam!

  4. Marcin | Wojażer

    Niezwykle ciekawy i dobry reportaż! Niesamowite, że jeszcze istnieje sklep, który produkuje te buty. W ogóle trudno mi sobie wyobrazić, że nagle wchodzi tam kobieta z tak małymi stopami i wybiera sobie 7-centymetrowe buciki.

    • eva

      Dziękuję Marcin!

  5. Tresvodka

    Zgadzam się z Made in China. Szanuję inne tradycje, ale w tym przypadku trudno zrozumieć cel takiego bólu i końcowej estetyki… Choć historia była mi znana, ciekawy wpis, Eva.

    • eva

      Dziękuję Monika! Pozdrawiam. :)

  6. Hania

    A ja się zawsze zastanawiam, czytając o takich tradycjach, co myślała sama okaleczona.
    Chodzi mi o to, że my patrzymy z boku – Europejki, które mogą decydować o swoim wyglądzie, bo znajdą sobie męża, który je zaakceptuje, a jak nie to też sobie świetnie same poradzą. Łatwo nam krzyczeć “to okrutne, dlaczego matki na to pozwalały?” albo “dlaczego mężowie nie interesowali się losem swoich żon”?

    A jak ma być dla kogoś coś dziwne, inne i okrutne, skoro i matka tak robiła, i babka, i siostry, i ciotki, i wiadomo, że jeśli córka nie będzie miała małych stóp to nie znajdzie męża na poziomie? Albo jeśli nie będzie obrzezana…?

    Żeby nie było – ja jestem przeciwniczką tego typu praktyk i tradycji, wręcz je potępiam.

    Ale Europejki, zanim wywalczyły sobie ten wyzwolony światopogląd, też dawały się okaleczać dla “kanonu piękna” i statusu. Chociażby poprzez noszenie gorsetów. Był nawet etap w naszej (uwaga, sarkazm) “cywilizowanej” części świata, że już małym dziewczynkom zakładano ciasne gorsety, aby wyszczuplały ich sylwetkę i podnosiły biust, kiedy te rosły, co w efekcie prowadziło do deformacji płuc i innych narządów wewnętrznych, którym brakowało miejsca w zbyt ciasnym ciele. A dalej to prowadziło do krwotoków wewnętrznych, problemów z oddychaniem i często – śmierci.
    I co, one się tak bezwolnie na to godziły? Czy może buntowały się albo użalały, że przyszło im żyć w takim świecie?

    Wydaje mi się, że to, co dla nas jest dziwne, głupie czy okrutne, gdzieś tam w świecie jest po prostu normalne.

    Albo – chociaż na pewno stopień wyrządzanej krzywdy jest nieporównywalny – współczesne kobiety. Wiedzą, że zbyt wysokie buty na obcasie i zbyt częste ich noszenie niszczy kręgosłup, a i tak je wybierają. Czy ktoś krzyczy, że to jest okrutne, czy ktoś zastanawia się nad losem swojej żony…? Przecież one chcą.

    Człowiek to jest jednak durne stworzenie, że umyślnie krzywdę sobie i innym robi dla takiego społecznego widzimisię.

    • eva

      Całkowicie się z Tobą zgadzam Haniu. Chociaż czasami naiwnie zadaję sobie pytania dlaczego, dlaczego tak długo, dlaczego nikt niczego nie zrobił…? To prawda, że warto byłoby znać punkt widzenia na ten temat samych zainteresowanych.Tak jak i Ty, ja też mam pełny szacunek do obyczajów. Po prostu niektóre z nich ciężko jest mi zrozumieć czy zaakceptować. No bo jak u patrzeć obojętnie na to jak kobiety same zadają sobie ból, wytłumaczyć to odmiennością kulturową czy trendami i po prostu zamknąć temat. Tak jak powiedziałaś, kobiety na świecie nadal cierpią, zmuszone by przestrzegać tradycje, lub krzywdzą siebie same dążąc za jakimiś tam ideałami piękna czy kobiecości. I pewnie niestety nieprędko się to zmieni. Ale warto jest o tym mówić, o tym co było i o tym co jest. No bo w taki wlasnie sposób wyciągamy wnioski z przeszłości, które czasami pomagają nam zmienić teraźniejszość i pójść do przodu.Cieszę się, że wpis stał się tematem do ciekawej dyskusji. I bardzo dziękuję Ci za opinię. Pozdrawiam!

Leave a Reply