Czy Abel Tasman taki wyjątkowy ?

W 1642 roku, holenderski żeglarz Abel Tasman jako pierwszy europejczyk zbliżył się do wybrzeży Nowej Zelandii. Pomimo tego,  jego stopa nigdy nie stanęła na odkrytych ziemiach! Po tym jak pierwsza szalupa została zaatakowana przez wojowniczych tubylców, a w konfrontacji zginęli czterej ludzie, Tasman zrezygnował z dalszego odkrywania lądu i odpłynął, myśląc że dotarł do Argentyny. Dopiero sto dwadzieścia siedem lat później, w 1769 roku, Nowa Zelandia została odkryta po raz drugi przez brytyjskiego podróżnika Jamesa Cooka. I wtedy to właśnie rozpoczęła się kolonizacja tego kraju.

Dokładnie 300 lat po wizycie Tasmana, na północno-zachodnim wybrzeżu Wyspy Południowej, czyli niedaleko miejsca gdzie zakotwiczył okręt Tasmana, został utworzony najmniejszy z czternastu nowozelandzkich parków narodowych – Abel Tasman National Park. Obecnie park ten należy do najczęściej odwiedzanych miejsc na Nowej Zelandii. Każdego roku tysiące turystów i wczasowiczów przybywają tutaj, by rozkoszować się pięknem pomarańczowo-złotych plaż otoczonych bujną roślinnością oraz podziwiać niezwykle groty i formacje skalne z których najsławniejszą jest bez wątpienia Split Apple Rock, czyli kamień przypominający rozłupane jabłko.

Park Narodowy Abel Tasman

Park Narodowy Abel Tasman

Na miłośników aktywnego wypoczynku czeka Abel Tasman Coastal Track, szlak wiodący wzdłuż wybrzeża Abel Tasman. Licząca 55,2 kilometrów trasa zaliczana jest do dziewięciu najatrakcyjniejszych szlaków Nowej Zelandii, tak zwanych Great Walks. W sezonie letnim, lepiej zawczasu pomyśleć o zarezerwowaniu swojego miejsca noclegowego na polu namiotowym lub w schronisku, gdyż ich liczba jest limitowana. Do parku dostać można samochodem jedynie od krańca południowego albo północnego, a wzdłuż szlaku działają wodne taksówki, które za odpowiednia opłatą oczywiście, mogą dowieźć do każdego miejsca.

Park Narodowy Abel Tasman

Na odkrycie parku, Steeve i ja postanawiamy przeznaczyć kilka dni. Najpierw zostawiamy samochód na parkingu w Totaranui i przez trzy najbliższe dni, pieszo eksplorujemy tą mniej popularną, północną część parku narodowego pomiędzy Wainui i Awaroa. Następnie kierujemy się na południe i rezerwujemy wodną taksówkę, by odkryć ostatni odcinek parku narodowego, znajdujący się na słynnym Szlaku wybrzeża Abel Tasman. Na pokładzie spotykam pierwszą i jedyną jak do tej pory parę podróżujących Polaków! Szkoda, że nie pokonamy tej samej trasy. Motorówka wysadza ich o kilka plaż wcześniej. Przed nami dwa dni marszu. Jest początek zimy, ale łagodny mikroklimat i słoneczna, bezwietrzna pogoda przypominają raczej europejską wiosnę. Chyba wybraliśmy doskonały moment na odkrycie najpopularniejszego szlaku w Nowej Zelandii. Wieczorem nocujemy na polu namiotowym. I oprócz nas nie ma tam nikogo.  Pomimo iż każdego roku park narodowy odwiedza 150 000 osób, a wzdłuż szlaku nocuje ich około 30 000,  o tej porze roku park wydaje się być pusty. W lecie musi to być zupełnie inna bajka.

Szlak wiedzie klifowym wybrzeżem przez wiecznie zielone, tropikalne lasy, schodzące niemalże do morza. Co jakiś czas przechodzi się po kładkach lub mostach linowych i mija dziesiątki małych wodospadów. Na niektórych odcinkach ścieżka schodzi wzdłuż uroczych zatok w kształcie półksiężyca. No i wtedy, z plecakiem, maszeruje się po plaży. Z jednej strony paprociowo – palmowe lasy, z drugiej turkusowoniebieska woda, a po środku charakterystyczna dla tego miejsca plaża z pomarańczowo-złotym piaskiem. Byłby to dla nas raj na ziemi, gdyby nie obecność maleńkich muszek piaskowych (sandflies), wyglądem przypominających nasze owocówki. Przy nich komary to pikuś! Sandflies gryzą do krwi pozostawiając czerwone silnie swędzące ślady, a blizny po ukąszeniu utrzymują się na skórze nawet przez kilka miesięcy. Na całe szczęście wzięliśmy ze sobą spray, który w miarę skutecznie je odstrasza. Szkoda, że nie działa on także na mewy, które niepocieszone faktem że nie podzieliliśmy się z nimi obiadem, zaczynają atakować nas z powietrza. Prawdopodobnie w ramach rekompensaty, na ostatnim odcinku, matka natura pozwala nam rozkoszować się widokiem kilku pływających w wodach Morza Tasmańskiego płaszczek i dostrzec grupę skaczących delfinów!

Park Narodowy Abel Tasman

Park Narodowy Abel Tasman

Park Narodowy Abel Tasman to miejsce warte odwiedzenia ze względu na wyjątkowe walory przyrodniczo-krajobrazowe i przyjazny klimat. Pomimo tego, osoby pragnące tak jak my, sprawdzić swoje możliwości fizyczne i dotrzeć do miejsc niedostępnych, niezwykłych i rzadkich, mogą czuć się rozczarowane szlakiem Abel Tasman Coast Track. Jest to przede wszystkim niewymagająca i z lekka przereklamowana trasa, przygotowana do tego stopnia, że pokonać ją mogą nawet dzieci, a na niektórych odcinkach także osoby niepełnosprawne. Ale jest w tym parku takie miejsce, które szczególnie zapadło mi w pamięci. Nie leży ono na oficjalnym szlaku Tasmana i nie docierają tam wodne taksówki. Jedyną możliwością jego eksploracji jest kilkugodzinny trekking, rozpoczynający się z parkingu Wainui. Chodzi o Separation Point, przepiękny, skalisty przylądek oddzielający Złotą Zatokę od Zatoki Tasmana, położony na północno-wschodnim krańcu parku narodowego. To tutaj, zaledwie kilka metrów ode mnie, samice fok futrzanych wylegują się w słońcu u stop latarni morskiej, podczas gdy młode zmagają się z morskimi falami, wydając przy tym radosne dźwięki. Po raz kolejny przekonuje się, że niekoniecznie miejsca najbardziej popularne to te najpiękniejsze. I tego będę się trzymać do końca.

Park Narodowy Abel Tasman

O czym należy pamiętać:

  • Wybierając się na kilkudniowy marsz,  zawczasu musimy zadecydować o tym ile kilometrów dziennie chcemy przejść i gdzie zatrzymać się na noc. Rozbijanie się  „na dziko” jest surowo zabronione, a noclegi w chatach/schroniskach (32 NZD $) lub na polach namiotowych (14$), muszą być zarezerwowane przed rozpoczęciem trasy;
  • Trasę należy planować z tablicą pływów, gdyż niektóre z plaż przez które biegnie szlak, dostępne są jedynie w czasie odpływu;
  • Wodoodporne buty lub sandały mogą okazać się bardzo przydatne, chyba że jesteście gotowi na maszerowanie boso po ostrych muszelkach;
  • W parkach narodowych nie ma koszy na śmieci, będziecie więc musieli nosić ze sobą odpadki aż do zakończenia marszu;
  • Nie ma konieczności pokonywania całego szlaku (3-5 dni), ale jedyną opcją jest wtedy wynajęcie kajaka lub aqua taxi/water taxi (25- 47 NZD w jedna stronę) i dopłynięcie do określonego punktu, z którego chcemy rozpocząć lub gdzie chcemy zakończyć wędrówkę;
  • Wszystkie szczegóły dotyczące szlaku (mapy, prognoza pogody, rezerwacje, etc…) znajdziecie na oficjalnej stronie szlaku: http://www.greatwalks.co.nz/abel-tasman-coast-track lub na stronie Departamentu Konserwacji Nowej Zelandii: http://www.doc.govt.nz/parks-and-recreation/tracks-and-walks/nelson-tasman/golden-bay/abel-tasman-coast-track/;
  • No i pamiętajcie o odpowiednim zabezpieczeniu przed atakiem sandflies! ;)

 

 

2 Responses to “Czy Abel Tasman taki wyjątkowy ?”
  1. zizou

    Ton site me donne envie de voyages Eva :)

    • eva

      Plaisir de l’entendre, merci Zizou! :)

Leave a Reply