Za co uwielbiam The Catlins?

The Catlins to najsłabiej zaludniony obszar Nowej Zelandii, usytuowany na południowym wybrzeżu Wyspy Południowej, pomiędzy miastami Baclutha i Invercargill. Kiedyś to miejsce cieszyło się dużą popularnością wśród łowców wielorybów, tutaj także pozyskiwano drewno – jeden z najważniejszych surowców naturalnych Nowej Zelandii. Dzisiaj teren, który wielkością prawie dorównuje Luksemburgowi, zamieszkuje jedynie…. 1200 osób!

The Catlins od Antarktyki w linii prostej dzielą zaledwie cztery tysiące dwieście kilometrów. Pewnie domyślacie się, że klimat jest tutaj nieprzyjazny, a zimy długie i srogie. Poza tym dużo pada i jest tutaj baaaardzo wietrznie. Zmagające się od lat z antarktycznym wiatrem drzewa wygięły się do tego stopnia, że same w sobie stanowią atrakcję dla przejeżdżających przez tamtejsze okolice. Nie ma czemu się dziwić, że teren nigdy  nie stał się atrakcyjny dla rozwoju ekonomicznego ani turystyki i po prostu nie rozwinął się. Za co w takim razie można The Catlins uwielbiać?

Za dzikość, ciszę… i brak łączności

Wyobraźcie sobie że w The Catlins nie ma ani jednego bankomatu! O zasięgu telefonicznym czy internecie też lepiej zapomnieć. Wielu turystów mknących z punktu A do punktu B omija na swojej trasie The Catlins, myśląc błędnie, że jeżeli tutaj nie ma jakiś specjalnych udogodnień, to prawdopodobnie nie warto się tutaj zatrzymać. W rezultacie, nie znajdziecie tutaj betonowych, przeludnionych parkingów. A mknąć po licznych, szutrowych drogach, poczujecie atmosferę przygody!

Za bujne, soczyście-zielone lasy i malownicze wodospady

Zielony kolor dobrze działa na samopoczucie. A wyobraźcie sobie wiecznie zielone lasy deszczowe, a w nich drzewa i kamienie pokryte mchem, palmy, paprocie… No i oczywiście malownicze, wielostopniowe kaskady i wodospady, bo The Catlins to kraina wodospadów jak z bajki!  Nas szczególnie urzekły 22-metrowy wodospad McLean oraz Purakaunui, podobno najczęściej fotografowany w  The Catlins.

IMG_3791

IMG_3805

Za obecność zwierząt, na każdym kroku

Nigdy w Nowej Zelandii na tak skoncentrowanym obszarze nie udało nam się zobaczyć aż tylu różnych zwierzaków. Powiem nawet, że spacerując po trawiastych wybrzeżach trzeba trochę uważać, żeby na takiego wielkiego morskiego ssaka (czasami wyglądającego po prostu jak duży kamień) nie nadepnąć. I tak oprócz delfinów, wielorybów, fok futrzanych, lwów morskich, słoni morskich leopardów morskich i różnego rodzaju nadmorskich ptaków, ufff…. zobaczyć możecie najrzadziej występujące na świecie pingwiny żółtookie.

IMG_3602

IMG_3767

Za dzikie wybrzeża i latarnie morskie

Skaliste wybrzeże The Catlins było w czasach kolonizacji Nowej Zelandii najniebezpieczniejszym punktem dla nawigatorów statków. Taki na przykład stromy cypel Nugget Point otoczony jest wystającymi z wody licznymi, skalnymi wysepkami. W 1896 sami mieszkańcy wznieśli tutaj niewielką, 9-cio metrową latarnię morską tak aby ułatwić drogę przybywającym z Europy statkom. Jeżeli spojrzycie w dół na znajdujące się wokół latarni skały,  zobaczycie focze gromady oraz przeróżne gatunki ptaków. A może nawet wracające de gniazd pingwiny czy skaczące delfiny Hektora? Warto również odwiedzić Waipapa Point. Tutejsza latarnia morska zbudowana została po jednej z największych morskich katastrof Nowej Zelandii, która miała miejsce w 1881 roku. Wtedy to też statek o nazwie Tararua rozbił się u brzegu, czego konsekwencją była śmierć 131 pasażerów. Dzisiaj, jedynym zagrożeniem dla Was mogą być chowające się w trawie lwy morskie. Nas nawet pogonił taki jeden, któremu niekoniecznie podobało się pozowanie do zdjęć!

DSC06035

IMG_3867

DSC05829

Za plaże i ciekawostki geologiczne

Takie jak na przykład Jack’s Blowhole, wielka dziura, głęboka na 55 metrów, szeroka na 68 i długa na 144, znajdująca się 200 metrów od Pacyfiku. Najlepszy moment na wizytę to oczywiście przypływ, kiedy to woda wypełnia jaskinię i eksploduje jak ze strzykawki w górę. Co to dopiero musi być w czasie sztormu! Koniecznie zajrzyjcie też na plażę Curio Bay, gdzie podczas odpływu będziecie mogli podziwiać  jeden z najlepiej zachowanych, skamieniałych lasów jurajskich z przed 180 milionów lat. Tutaj też udało nam się zobaczy żółtookie pingwiny. Bądźcie cierpliwi i nie zniechęcajcie się gdy nie zobaczycie żadnego przy zachodzie słońca. Wszyscy zawiedzeni opuścili plaże, a my posiedzieliśmy jeszcze z jakieś pół godzinki i było warto!

DSC05847

DSC05862

DSC06008

I co? Mam nadzieje, że powyższe argumenty przekonały Was chociaż trochę do odwiedzenia The Catlins! To trochę taki mały raj dla miłośników natury, surferów i poszukiwaczy zatopionych wraków. Nawet jeżeli plan Waszej podróży jest bardzo napięty, warto chociaż na chwilę zahaczyć o te okolice. Dwa lub trzy dni w zupełności wystarczą by nacieszyć oczy i odwiedzić najciekawsze miejsca. A ja gwarantuję, że będą to niezapomniane dni!

:)

PRZYDATNE:

* Mapa The Catlins (link do źródła)

catlins-08

Gdzie obserwować:

Delfiny Hektora – Nugget Point, Porpoise Bay (w wodzie, zachowajcie 30 metrów dystansu, czekajcie aż delfiny same do Was przypłyną) Świetna atrakcja, zupełnie za darmo!

- Foki futrzaste – Nugget Point, Roaring Bay

- Słonie morskie i lamparty morskie (w  lecie)  – Nugget Point

- Lwy morskie (cały rok) – Roaring Bay, Waipapa Point (uwaga, schowane w trawie!), Nugget Point, Surat Bay (za Surat Bay Backpackers)

- Pingwin żółtooki

(najlepiej po zachodzie słońca, zaraz przed zapadnięciem nocy, chociaż nam udało się je zobaczyć także w ciągu dnia i o poranku) – Curio Bay, Roaring Bay.

13 Responses to “Za co uwielbiam The Catlins?”
  1. Janusz

    Jestes NIESAMOWITA ,
    cudowne ,pelne entuzjazmu opisy duzo informacji.
    Czuje sie jakbym tam byl.
    Goraco pozdrawiam z Cork Janusz.

  2. Karolina

    Kusisz tą Nową Zelandią, oj kusisz. Niestety niezbyt mi ona po drodze :P O The Catlins nie słyszałam, ale te skały w morzu wyglądają po prostu fantastycznie!

    • Eva | Roadtonz.com

      Kuszę i kusić będę dopóki się inspiracja nie wyczerpie! ;) Czasami się myśli że nie po drodze, a życie jak to życie, może pokazać inaczej. :)

  3. Kej-ti

    Plaża i zwierzęta super, bardzo zachęcające. Szkoda, że tak daleko i drogo:)

  4. magda

    Pięknie! Aż się chce jechać. Byłam co prawda w NZ dwa razy, ale tylko liznęłam tego kraju. Trzeba by kiedyś wrócić na trochę dłużej i zobaczyć wszystko dokładniej.

  5. sekulada.com

    Wcale mnie to nie dziwi, bo jest co uwielbiać! Wyspa wygląda na teren dziewiczy i jest mało turystycznym miejsce zapewne, więc raj dla ludzi którzy lubią choć przez chwilę uciec od zgiełku. Wygląda nieziemsko!

  6. Brak łączności to deficyt w dzisiejszych czasach, dlatego już z tego powodu podoba mi się to miejsce ;) A wybrzeża wręcz zniewalające!

  7. Emiwdrodze

    Mnie przekonałaś! Piękne zdjęcia i widoki, muszę jeszcze kiedyś do NZ wrócić, ale tylko latem ;)

  8. nat

    Nam również baardzo podobało się the Catlins! Może nie na nie wiadomo jak długo, ale jest to idealne miejsce na to, żeby się wyciszyć i zrelaksować :) Byle tylko nie padało, a to nie jest takie proste ;) Bardzo fajny wpis, świetnie czyta się inny punkt widzenia :)

  9. Sylwia W.

    Widoki zapierają dech w piersiach! Chyba nie zdawałam sobie sprawy, że w Nowej Zelandii jest aż tak pięknie :)

    • Eva | Roadtonz.com

      W takim razie zapraszam do skonsultowania pozostałych wpisów. Bo może być jeszcze piękniej! Pozdrawiam :)

Leave a Reply