Śladami Hobbita do Shire!

Do Shire Rest, czyli pod same bramy Hobbitonu dojeżdżamy z dużym wyprzedzeniem. Tego dnia żar leje się z nieba, a na parkingu ciężko znaleźć wolne miejsca. Kupujemy bilety na ostatnią tego dnia wizytę, która rozpocznie się o 17h30. Po cichu liczymy na to, że do tej pory znikną tłumy odwiedzających. Dysponując dużą ilością wolnego czasu, wybieramy się na wizytę w sklepie z pamiątkami, który powiem szczerze nie zachwyca. Chętnie kupiłabym sobie pożółkłą mapę Śródziemia, ale na wszystkich najpiękniejszych wisi karteczka “sold out” – wyprzedane. Idziemy więc do kawiarni, która w żaden to sposób nie nawiązuje do powieściowego Shire. Jest nudno. Siedzimy na balkoniku pod parasolem, oglądając rozpościerające się wokół niewysokie, niezbyt zielone wzgórza, na których pasą się owce. Powoli z Shire Rest, jeden po drugim, znikają prawie wszystkie samochody.

O 17h30 podjeżdża nam pod nos zielony autobus z kierowcą i przewodnikiem. Oczekiwanie na ostatnią wizytę przypłaciło, oprócz nas Hobbiton zwiedzać będą jeszcze dwie inne osoby. To prawie tak, jakbyśmy mieli prywatną wizytę! Nasz autobus będzie musiał przekroczyć kilka bram pilnie strzeżonego Hobbitonu, aby wreszcie dowieźć nas na miejsce, oddalone zaledwie o kilka minut od Shire Rest. Kierowca i przewodnik powoli wprowadzają nas w kulisy powstawania filmów Petera Jacksona. Dowiadujemy się wielu szczegółów dotyczących planu filmowego oraz ciekawostek, między innymi gdzie stały wozy filmowe 400 osobowej ekipy Hobbita, oraz gdzie mieściła się prowizoryczna jadalnia. No i przede wszystkim dlaczego właśnie tutaj, dwie godziny od Auckland, w zupełnie nieinteresującym miejscu powstał Hobbiton.

Otóż w 1998 roku, Peter Jackson przelatując samolotem w poszukiwaniu idealnych lokalizacji do zdjęć uznał, że farma Russella Alexandra to idealne miejsce na Shire. W pobliżu nie było żadnej nowoczesnej drogi, budynków czy linii elektrycznych, które mogłyby zakłócić piękno pejzażu. Trzeba było tylko zdobyć zgodę właściciela ziemi. Wyobraźcie sobie zaskoczenie rodziny farmera, która nigdy nie słyszała o Tolkienie! Peter Jackson dostał do dyspozycji cztery z pięciuset hektarów trawiastych pagórków. Kilka dni później pojawiła się tam nawet nowozelandzka armia, która pomogła przy budowie dróg dojazdowych. W końcu w pagórkach, wydłubano 37 dziur Hobbita, w sumie 5000 m3 ziemi!

DSC08679

Autobus zostawia nas w końcu przed niepozornie wyglądającą bramką. Tutaj, zaczyna się piesza wędrówka przez krainę Hobbitów. Po przekroczeniu furtki do ogrodu, za kilkoma drzewami, naszym oczom ukazuje się Shire. Już w pierwszej chwili czujemy się przeniesieni na plan filmowy i najchętniej nigdy byśmy stąd nie wyjechali. Hobbiton wygląda dokładnie tak jak w filmie, a ja powiedziałabym, że może nawet jeszcze lepiej! Z każdej strony otaczają nas kolorowe domki, położone na niewysokich wzgórzach przy pobliskiej rzeczce i jeziorze. Okrągłe, drewniane drzwi prowadzące do każdej z nor, pomalowane są w różnych kolorach. Na potrzeby ostatniego filmu dobudowano pięć nowych nor, a jest ich dziś łącznie 44.

Płoty, skrzynki na listy, wszystko wygląda jakby stało tu od wieków. Wokół kwiatów krążą pszczoły, a w słonecznych ogródkach dojrzewają warzywa. Gdzieś tam schnie powieszone pranie, ktoś właśnie wystawił przed dom gotowy do sprzedaży miód. Zachwyceni, co jakiś czas spoglądamy czy gdzieś zaraz nie pojawi się jakiś Hobbit. Na próżno. Hobbiton to nie park rozrywki i nie zobaczymy tutaj biegających przebierańców. To raczej uroczy skansen z wytyczonymi kierunkami zwiedzania. Taki bardzo wiarygodny, przyjazny, domowy. Zero kiczu. Nie zaskakuje fakt, że miejsce trzeba koniecznie zwiedzać z przewodnikiem, który pełni tutaj trochę role stróża. Zauroczeni miejscem fani Hobbita, najchętniej wynieśli by ze sobą coś na pamiątkę. Kiedyś podobno ochrona siłą musiała wyprowadzić płaczącego turystę, który za nic w świecie nie chciał opuścić tego małego raju. I jakoś wiecie co, ciężko mi się temu człowiekowi dziwić!

DSC08758

DSC08748IMG_7050_2DSC08745

DSC08727

Na wzgórzu pod sztucznym dębem wreszcie udaje nam się dostrzec « Bag End », domek Bilbo Bagginsa. Sztuczne drzewo? Tak, to jeden z droższych rekwizytów w wiosce. Gdyby nie przewodnik, nigdy nie zgadlibyśmy, ze drzewo jest sztuczne, gdyż wykonane jest idealnie i wygląda jak prawdziwe! Aż 2000 plastikowych liści zostało doczepionych jeden po drugim, tak aby wyglądało dokładnie, jak je opisał Tolkien. W domu chyba już czeka na nas Bilbo, zostawił nawet lekko uchylone drzwi! Zielone drzwi niestety nigdzie nie prowadzą, gdyż wszystkie hobbitowe domki to atrapy. Tuż obok kamiennych schodów stoi drewniana ławka, na której Gandalf i Bilbo palili fajkę obserwując przygotowania do imprezy urodzinowej! Stąd mamy świetny widok na Shire…

Kontynuując wizytę, mijamy drzewo przy którym Bilbo użył pierścienia aby zniknąć ze swojego przyjęcia urodzinowego. Wyobraźcie sobie emocje, które towarzyszą nam, gdy przechodzimy przez kamienny mostek, którym przejechał Gandalf na początku pierwszego filmu. Mijamy młyn wodny i wreszcie docieramy do gospody “Pod Zielonym Smokiem”. To ta sama gospoda, w której to Bilbo Baggins spotkał się z Thorinem i krasnalami przed wyruszeniem na wyprawę. Atmosfera jest niecodzienna, gospoda wewnątrz wygląda jeszcze o wiele lepiej niż na zewnątrz. W cenie biletu wliczony jest napój, do wyboru dwa piwa, wino jabłkowe lub piwo korzenne serwowane w kuflu, który najchętniej zabralibyśmy sobie na pamiątkę. Wszystkie sceny z gospody tak jak z domu hobbitów kręcone były w studio Wellington.  Ale rosnący sukces Hobbitonu sprawił, że ekipa produkcyjna zdecydowała się odtworzyć gospodę na miejscu. Teraz może ona ugościć nawet setkę zwiedzających!

DSC08711

IMG_7061_1

DSC08787DSC08786

DSC08778

I pomyśleć ze po nakręceniu trylogii Władcy Pierścieni, Hobbiton prawie przestał istnieć. Po opuszczeniu planu, ekipa filmowa zdecydowała się zdemontować większość hobbitowych nor. A jednak ludzie zaczęli przyjeżdżać. Pielgrzymki śladami bohaterów Władcy Pierścienia, rozpoczęły się już po pierwszym filmie. Wtedy to do zapomnianego i opustoszałego Hobbitonu przyjechało ponad 250 tysięcy osób z całego świata. I tak na potrzeby Hobbita i ku uciesze turystów powstała wioska jak z bajki. Tolkienowe Shire to prawdziwa kraina cudów. Miejsce ma po prostu w sobie coś i nie spodziewaliśmy się, że aż tak pozytywnie nas zaskoczy… – Że co? To to już koniec wizyty?

Na pożegnanie przewodniczka pozwala nam zerwać po truskawce z hobbitowego ogródka. :)

Co warto wiedzieć:

* Za trwającą około półtorej godziny wizytę zapłacicie 75 dolarów nowozelandzkich, czyli jakieś 185 złotych. Niestety, Nowa Zelandia do najtańszych krajów nie należy…

* Większość turystów odwiedza Hobbiton miedzy 11h a 16h. Poza tymi godzinami grupy zwiedzających są znacznie mniejsze.

* W trakcie letnich, szkolnych wakacji, nawet 2000 osób mogą odwiedzić Hobbiton w ciągu jednego dnia.

* Zimą, domki Bagginsów obejrzeć można na spokojnie, grupy mogą podobno nawet wynegocjować zniżkę.

* W porównaniu z innymi miejscami w kraju gdzie kręcone były sceny z obu trylogii, tutaj nie musicie używać Waszej wyobraźni, aby poczuć magię filmu.

* Informacje, bilety:

  • Hobbiton Tours
  • Biuro Informacji Turystycznej w Matamata 45 Broadway, Matamata
  • The Shires Rest, 501 Buckland rd, RD2, Hinuera, Matamata

* Hobbiton znajduje się jedynie o półtorej godziny jazdy samochodem od cudownych grot Waitomo, w których w ciemnościach zobaczyć możecie świecące jak gwiazdy nowozelandzkie robaczki glowworms. Jeżeli zdecydujecie się połączyć obie atrakcje, macie przed sobą baaardzo niezapomniany dzień! :)

A dla tych co wytrwali do końca, wirtualna wizyta!

21 Responses to “Śladami Hobbita do Shire!”
  1. Kasia

    Jakie to jest wspaniałe. Nawet nie wyobrażam sobie co można czuć w tak bajkowym miejscu i to jeszcze z filmu który się widziało.

  2. Marcin - NRWTrip

    Shire jednak istnieje!!! Raczej tam nigdy nie zawitam, ale… kto wie. Życie pisze różne scenariusze. Jestem w takim szoku, że nie wiem co napisać! Muszę się z kimś założyć i dzięki tej stronie udowodnię, że to miejsce istnieje hehe

  3. Natalia | Biegun Wschodni

    Bajka! Dosłownie i w przenośni :)

  4. Ola

    Cudowne!! Strasznie żałuję że będąc w NZ nie bylam tam, ale może jeszcze będzie okazja :-)

  5. Karolina

    Hobbita czytałam dawno dawno temu, ale oglądałam filmy i przypomniał mi się magiczny świat wykreowany przez Tolkiena… Z chęcią odwiedziłabym Hobbiton i posiedziała chwilkę w chatce Bilbo, bo wygląda fenomenalnie!
    PS. I jak smakowała hobbitowa truskawka? :)

  6. Agnieszka

    Niesamowite! Tak bardzo bym chciała je zobaczyć na własne oczy :) Swiat magii!

  7. Wojtek

    Kocham to miejsce i wcale nie dziwię się, że na każdym zdjęciu macie uśmiech na twarzy :) Tam nie można czuć się inaczej, a jeszcze żeby w tle leciał podkład muzyczny z WP lub Hobbita hmm :)
    Pozdrawiam

    • Eva | Roadtonz.com

      Taaak, przy muzyce to chyba w ogóle umarlibyśmy z zachwytu! Pozdrawiam również! :)

  8. Sylwia

    Wow, zazdroszczę! Piękne zdjęcia :) Czy do wioski kursuje jakiś transport publiczny, czy dojazd jest tylko i wyłącznie własnym samochodem?

    • Eva | Roadtonz.com

      Dziękuję! :)
      Z miasteczka Matamata kursują bezpłatne autobusy do wioski Hobbitów.
      Jeżeli chodzi o dojazd z Auckland, Rotorua lub Hamilton, to w biurach informacji turystycznej lub na stronie internetowej Hobbitonu można zakupić pakiet obejmujący zwiedzanie + dojazd do Hobbitonu (i ewentualnie z powrotem).
      W tym wypadku lepiej jednak dostać się do Matamata na własną rękę, autokarami linii Intercity lub Naked Bus. Wyjdzie taniej!
      Mam nadzieję, że pomogłam! Pozdrawiam :)

      • Sylwia

        Dziekuje za informacje!:)

  9. nat

    Potwierdzamy, jest bajecznie! Tylko bez tłumów. W naszej – przedostatniej – grupie było jakieś 14 osób, nie mogliśmy czekać do końca, bo Marcin ‘płakał’, że mu światło ucieknie :) Sklepik dość słaby, ale w kawiarni mają pyszne ciasta – wiem co mówię ;)

  10. Ania

    Kochana Evo!!!

    Super opisy, swietne zdjecia (chyba dobry fotograf…) powinnas pisac ksiazki:) kochana mala czarna!!!! Brawo za cudna przygode- bezcenna pamiatka. Nie kupisz w zadnym gift szopie.
    A bientôt!!!

Leave a Reply