O mnie

Nie urodziłam się podróżniczką. Gdyby w liceum ktoś powiedział mi, że za kilka lat wezmę plecak i wyruszę w samotną podróż na drugi koniec świata, pewnie bym się tylko zaśmiała. Po liceum, z rodzinnego Grodkowa, wyjechałam na studia do Wrocławia. Dwa lata później byłam już na rocznym stypendium w Lizbonie, a następnie przeniosłam się do Paryża gdzie spędziłam sześć ostatnich lat. Miałam tam komfortowe życie i niezłą prace w jednym z domów mody. Ale miałam też jedno wielkie marzenie, wyruszyć w długą i pasjonującą podroż.

Wszystko chyba zaczęło się od dnia kiedy wyjechałam na miesiąc do Maroka, dokładnie 7 lat temu. A właściwie tylko zgodziłam się dołączyć do znajomych, którzy wcześniej już sami zorganizowali tę wyprawę. Była to przełomowa podróż w moim życiu. Bez biura podróży, planem było zwiedzenie rożnych zakątków kraju zatrzymując się u społeczności lokalnej oraz praca dla pewnej organizacji humanitarnej. Po powrocie, chyba nie byłam już taka sama. Zdałam sobie sprawę jak bardzo moje spojrzenie na świat było do tej pory ograniczone.  Nie bez powodu mówi się, że podróżowanie nie tylko czyni człowieka mądrzejszym, ale też bardziej otwartym i twórczym.

Od tego momentu zaczęłam myśleć o tym żeby wyjechać. Tylko gdzie? Jak? Dlaczego? Na ile? I za ile? Kilka lat zajęło mi wertowanie podróżniczych magazynów i uczestniczenie w globtroterskich spotkaniach zanim podjęłam ostateczna decyzję. W wieku 27 lat rozpoczęłam życie na na nowo, dokładnie tak, jak sobie to wymarzyłam. Wybór padł na Nowa Zelandię.

Ale dlaczego Nowa Zelandia?

To pytanie jest mi często zadawane. A dlaczego nie? – odpowiadam. Nowa Zelandia jest często porównywana do raju na ziemi przede wszystkim dlatego, że matka natura w tym miejscu popisała się wyjątkową fantazją. Liczący niespełna 270 tys. kwadratowych i cztery miliony mieszkańców kraj słynie też z najczystszej na świecie źródlanej wody, zapierającej dech w piersiach scenerii i wielu unikalnych na skalę świata gatunków zwierząt. Rozległe łańcuchy górskie w Alpach Południowych, fiordy, lodowce, regiony wulkaniczne, gejzery, jeziora, subtropikalne lasy…. to wszystko w rozwiniętym państwie anglojęzycznym gdzie ludzie są nadzwyczaj przyjaźni i wyluzowani… Czego chcieć więcej?

Road to New Zealand czyli blog o podróżach, ponieważ horyzont, na całe szczęście, sięga o wiele dalej niż nasz wzrok!

W marcu 2014, do przygody dołączyła moja druga połówka –  Steeve, którego zdjęcia możecie podziwiać na blogu. Na tej stronie opowiadam Wam o Nowej Zelandii, a także o innych odwiedzonych krajach. Dzielę się z Wami wskazówkami, które mam nadzieję będą dla niektórych z Was inspiracją w przygotowaniu przyszłych wypraw.

Dzisiaj, z powrotem w Europie, kontynuujemy zwiedzanie świata i przygotowujemy kolejną, długą podróż! Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprosić Was na wspólne podziwianie świata i życzyć Wam przyjemnej lektury!

 Z pozdrowieniami,

Eva

fb

9 Responses to “O mnie”
  1. Globe Explorer by Demdi

    Ale z Ciebie fajna istotka! Powiem Ci, że u mnie tak samo Maroko było przełomowe. Zawsze o tym mówię i piszę, że właśnie tam zrozumiałam, że moje życie musi być wypełnione podróżami. Na razie kończę studia, ale wiem, że zaraz po nich wyruszę w świat. Nowa Zelandia i cała Oceania marzy mi się od dziecka. To nie jest zwykły kaprys. Ogromnie mnie tam ciągnie i kto wie, może właśnie tam wyląduję na trochę dłużej? :-) Bardzo się cieszę, że tu trafiłam! I będę wierną czytelniczką.

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Eva | Roadtonz.com

      Ślicznie dziękuję za ten komentarz. :) Wiesz, ja sama wybierając się do NZ miałam problem ze znalezieniem niektórych przydatnych informacji na polskich stronach internetowych dlatego tak sobie pomyślałam, dlaczego by nie podzielić się moja wiedzą z innymi. I tak od czasu do czasu coś napiszę i odpowiem na maile z pytaniami. A Ty, może po studiach na Working Holiday? Pozdrawiam. :)

  2. Monika

    Witaj, jestem mamą tego 8-latka, który pisze bloga podróżniczego :-) Z wielką uwagą przeczytałam (na razie część) Twojego bloga i baaardzo mi się podoba ! My też byliśmy w NZ i wywarła na nas ogromne wrażenie – zwłaszcza na Szymonie (pewnie po kolei będzie opisywał, ale na razie jeszcze pisze o Borneo). Oczywiście Największe wrażenie dla niego to zwierzęta (a zwłaszcza kiwi, z którą to przytulanką nadal śpi, tylko się nie wszystkim przyznaje, bo przecież jest już duuuży ;-) i Tongariro Crossing ( no, tam to dostał w kość…). Mam też córkę, która studiuje za granicą i dla odmiany jeździ autostopem gdzie się da. Bardzo to miłe, że są tacy ludzie jak Ty – ciepli, bezpretensjonalni i otwarci ( a to bije z Twojego bloga) – taka nadzieja na przyszłość ! Pozdrawiam i życzę dalszych cudownych podróży. Monika

    • Eva | Roadtonz.com

      Dzięki Monika! :) Nie wiem czy Szymona bardziej podziwiam za pisanie, czy za Tongariro! ;) Jejku, to naprawdę duży wyczyn dla kogoś w tak młodym wieku! Aż się teraz niecierpliwie, żeby sobie o tym na jego blogu poczytać! Fajna z Was rodzinka, naprawdę! Z chęcią będę śledzić Wasze przygody na blogu Szymona. Ciepluchno pozdrawiam całą czwórkę! :)

  3. Kasia

    Bardzo mnie to inspiruje co napisałaś i dodaje motywacjo do realizowania swoich podróżniczych celów, marzeń:)

  4. Janusz

    NIESAMOWITA!!!!!!

  5. Mateusz

    Świetnie się czyta Twojego bloga! :) Pozdrowienia!

Leave a Reply