Na pustynię do Nowej Zelandii!

Region Central Otago znajduje się w środkowej części Wyspy Południowej Nowej Zelandii, pomiędzy wysokimi Alpami Południowymi i zielonym Catlins. Central Otago charakteryzuje się wyjątkowo ciepłym i suchym klimatem z nielicznymi opadami deszczu. Dominują tutaj kamieniste, nieprzyjazne wzgórza i kaniony, w których płynie krystalicznie czysta woda prosto z lodowca. To jeden z zakątków, gdzie rośnie najwięcej drzew owocowych w całym kraju, a tutejsze ziemie idealnie nadają się pod uprawę winorośli. Z winogrona zbieranego ręcznie pod koniec sezonu, powstaje najlepsze w całym kraju wino, czerwone Pinot Noir. Tutaj też bije serce pustyni Nowej Zelandii, miejsce mało znane i uczęszczane głównie przez mieszkańców pobliskich miasteczek, ale bez wątpienia wyjątkowe.

Gdyby nie to że zrobiliśmy sobie przerwę w podróży, pewnie nie zostalibyśmy w Cromwell na dłużej i nigdy nie odkrylibyśmy miejsca o którym teraz Ci opowiemy. Miasteczko Cromwell, pomimo iż usytuowane na jednej z najpopularniejszych dróg w kraju pomiędzy Queenstown i Wanaka, w starciu z tymi wszystkimi fajnymi zakątkami i miasteczkami na Wyspie Południowej spada na daleki plan nowozelandzkiej bucket list. Przyciąga ono jednak poszukujących pracy sezonowej, gdyż ofert nie brakuje tutaj przez cały rok. Któregoś poranka, zapytaliśmy naszych gospodarzy o garść inspiracji na nadchodzący weekend. No i tak, zaledwie parę kilometrów od domu, dotarliśmy do miasteczka Bannockburn. Przy wejściu powitał nas znak Witamy w Sercu Pustynii! Kilkaset metrów u stóp Mount Difficulty i niedaleko turkusowej rzeki Kawarau, dotarliśmy na szlak Bannockburn Slucing track, który przebiega wzdłuż dawnego terenu poszukiwaczy złota.

Bannockburn jest przykładem miasteczka, które powstało kiedy pierwsi eksploratorzy i ich rodziny dotarli na tutejsze tereny około 1860 roku. Niestety, kruszcu na tych obszarach było niewiele i już po zaledwie dziesięciu latach licząca 2000 mieszkańców osada zaczęła zamierać. Co ciekawe, te kilka lat wystarczyło, żeby pejzaż Bannockburn doznał drastycznych zmian. Do dzisiaj, obserwować tutaj możemy cały labirynt skomplikowanych hydraulicznych kanałów, zapór wodnych i korytarzy, które kiedyś doprowadzały wodę do różnych miejsc kopalni oraz do budowanych w szybkim tempie domów. Po drodze, napotykamy rzeźbione tunele, czasami kamienne mury i resztki domów, opuszczonych gdy skończyło się złoto, dawną pracownię kowala i  groty w których mieszkali biedniejsi górnicy. Ale to właśnie topografia terenu zaskakuje najbardziej. Mocno pomarańczowa ziemia, wysokie klify, stożki i kaniony, są tym co zostało ze wzgórz rzeźbionych przez wodę w poszukiwaniu cennego kruszcu. Warunki klimatyczne, najwyższa w kraju temperatura i palące słońce oraz aktywność człowieka razem wzięte ogołociły tutejsze ziemie. Nie bez powodu Bannockburn zostało nazwane Sercem Pustyni. Dzisiaj, tutejsza sceneria bardziej przypomina amerykański western niż krajobraz jakich moglibyśmy oczekiwać po Nowej Zelandii!

Obecnie tereny dawnej kopalni oraz kilka osad-widm należą do Departamentu Konserwacji Nowej Zelandii, agencji państwowej, która zajmuje się ochroną naturalnych skarbów i dziedzictwa narodowego kraju. Wraz ze zmianą pór roku, wykopalisko nabiera nowego uroku. Wiosną, dominują kwitnące krzewy i dzikie kwiaty. Latem, rozkoszować się można owocami z sadów należących kiedyś do poszukiwaczy złota i ich rodzin. Jesienią, obserwować żółknące pola winorośli i rozpoczynające się winobranie. Bez względu na kalendarzową porę rozpościerający się widok z klifów zapiera dech w piersiach. Na północnym zachodzie dominuje wyżyna Pisa Range i turkusowe jezioro Dunstan, a na południowym zachodzie szaro-bura dolina Nevis.

Serce Pustyni Nowej Zelandi  ©roadtonz.com

DSC04981

DSC04927

W Nowej Zelandii jest trochę takich miejsc w których możesz poznać historie poszukiwaczy złota. Tyle że w większości przeżywają one turystyczne oblężenie no i czasami trzeba zapłacić za wizytę. Tutaj, przychodzisz kiedy chcesz i czujesz się jak u siebie. Wybierając się na szlak po terenach dawnej kopalni, nie zapomnij jednak o zapasie wody, dobrych butach i kapeluszu bez względu na porę roku. Twój spacer może potrwać godzinę lub kilka w zależności od obranej trasy i czasu jaki poświęcisz na podziwianie. Kilka kilometrów dalej, w miasteczku Bannockburn odnajdziesz spokojną lokalną atmosferę i parę starszych budynków, jeszcze z czasów poszukiwaczy złota. Oczywiście nie wyjeżdżaj stąd bez degustacji przepysznego wina i owoców z ekologicznych sadów. Otwórz szeroko oczy i ciesz się życiem z dala od turystycznych szlaków. Może nawet usłyszysz  bicie serca Nowej Zelandii!

Chyba nie takich pejzaży spodziewałbyś się po tym kraju, prawda?

DSC04929

IMG_2504

5 Responses to “Na pustynię do Nowej Zelandii!”
  1. Hanna

    Wow! Zupełnie jak nie Nowa Zelandia! Jakoś mało zielono ;) Świetne są takie mało znane miejsca – szczególnie jeśli zupełnie róznią się od typowych atrakcji w danym kraju :)

  2. Marta

    Wszystkim Nowa Zelandia kojarzy się z krajobrazami z “Władcy Pierścieni”,a tu taka niespodzianka :D

  3. Joanna

    Zdecydowanie nie spodziewałabym się takiego krajobrazu po Nowej Zelandii, ale to tylko dobrze wróży. Kraj potrafi zaskakiwać. Kiedy w końcu uda mi się dotrzeć na NZ z pewnością postaram się odwiedzić ten zakątek, tak pełen ciszy i z daleka od masy turystów :)

  4. Antonina

    Faktycznie, krajobraz bardziej jak z westernu! Dobrze wiedzieć, że ten kraj to nie tylko zieleń, góry czy ocean (takie mam skojarzenia, nigdy w NZ nie byłam). Gdybym byłam w Nowej Zelandii na dłużej, pewnie bym się tam wybrała, lubię takie nietypowe miejsca z historią :)

  5. Dariusz

    Kurczę, szkoda, że nie opublikowałaś tego wpisu kilka tygodni temu – przed moim wyjazdem na NZ… Staram się polować na podobne pustynne klimaty. Notuję, spróbuję przyszłą razą:)

Leave a Reply